sobota, 10 maja 2014

#7

Troszkę mnie nie było, ale ostatnie dni to chyba jakiś maraton. Mimo wszystko nie nagrzeszyłam zbyt bardzo żywieniowo, bo w sumie wierszy raz dopiero wczoraj - kawałek pizzy wczoraj na domówce i wódka (znam swoje reakcje na np. czerwone wino i ta opcja chyba jest najmniejszym złem). Pewnie powiecie, że dało się wybrać lepiej, jednak o 1 w nocy, po 10 godzinach zajęć, a potem jeszcze trzech, które sama prowadziłam biorę co dają.* Mimo wszystko mam w sobie jakieś nieskończone pokładu motywacji, biegam w sumie co drugi dzień i idzie mi coraz lepiej! Jest postęp, mimo małych potknięć.

Mam do siebie jedynie mały żal o to, że nie potrafię zaplanować sobie posiłków na następny dzień, przez co budzę się rano i nie wiem z czym zrobić kanapkę, bo nie mam z czym, nie mam też czasu na owsiankę i muszę kombinować. Na szczęście w gmachu mojego wydziału mają przepyszne kanaki z pełnoziarnistym chlebem, zawsze biorę albo łososia, albo biały ser. Są na prawdę przepyszne, ale mimo wszystko wolałabym zrobić je sama i nie przepłacać :S

miniCele na ten tydzień:
1. lepiej planować posiłki.
2. wcześniej kłaść się spać
3. zadbać o siebie po całotygodniowym maratonie (maseczki & spółka)
4. nie przestawać biegać!
5. zdać zerówkę!


Poza tym wyników z kolokwium nie ma, tych z rekrutacji na specjalizację też nie, wciskam F5 tak często, że niedługo wytrę literki.


*z resztą jak to powiedział kolega - co to za chemik, co alkoholu się boi.  

poniedziałek, 5 maja 2014

#3

Chciałam tylko napisać, ze panam na twarz, a przede mną jeszcze masa rzeczy do zrobienia. Mimo wszystko to jest dobry dzień.

niedziela, 4 maja 2014

#2

Rozliczając się z postanowień - nie usiadłam do mechaniki, ani nie ćwiczyłam. Pozostałe punkty zrealizowane. Na mechanikę ogarnęła mnie niemoc, nie mogę na to patrzeć. Odpuściłam sobie ćwiczenia ze względów zdrowotnych - gdy szłam rano na zakupy zaczęło mnie boleć kolano i nie przestało do tej pory. Postanowiłam go nie maltretować już dziś, choć przyszło mi to z trudem - chciałam pobiegać, bo na prawdę to lubię. Ale posprzątałam łazienkę, przy czym zmachałam się też nieźle.
Na wadze widzę pierwsze spadki, ale o tym za 5 dni.

MiniCele na jutro:
1. wstanę przed 10 i zacznę dzień od wody z cytryną.
2. przeczytam cały skrypt na laboratoria, a nie tylko wiadomości teoretyczne i w końcu otworzę mechanikę.
3. jeśli kolano pozwoli spróbuję pobiegać rano - zmiana pory biegania byłaby wygodna.
4. ugotuję pulpety w sosie grzybowym.
5. zmierzę obwody
6.wypiję przynajmniej 4 szklanki wody

Tyle na dziś :)

Przepis: Roladki z kurczaka w sosie pomidorowym

Uwielbiam gotować, wpadłam jednak swojego czasu w szał fixów i proszków. Mimo, że wybierałam raczej te, które w składzie nie mają chemii typu glutaminian sodu i tak wzięły mnie wyrzuty sumienia. No bo jak tak? Uczę dzieci gotować a sama dla wygody posługuję się fixami z torebki? Nie ma mowy! Tak też postanowiłam opracować własne "roladki schabowe w sosie pomidorowym" jednak okazało się, że nie mam schabu w zapasach. I tak powstało poniższe:


Roladka z kurczaka podana z kaszą kuk kus 
Roladki z kurczaka w sosie pomidorowym

Składniki:
2 pojedyncze piersi z kurczaka lub 1 podwójna
ser żółty (po jednym plastrze na roladkę)
szynka (po jednym plasterku na roladkę*)
papryka słodka, sól, pieprz, czosnek w proszku, majeranek**
bazylia, cukier, sól, pieprz
puszka pomidorów
koncentrat pomidorowy

*użyłam większej szybki gotowanej, więc wyszło po pół plasterka dla roladkę
**cały zestaw można zastąpić przyprawą do kurczaka lub przyprawą gyros.


Piersi z kurczaka myjemy, odcinanym pozostałości kości i kawałki tłuszczu, a następnie tniemy na filety (w zależności od wielkości piersi na 2 lub 3 filety). Lekko rozbijamy tłuczkiem każdy filet, następnie układamy na nim plaster szynki i plaster sera, zawijamy w ciasną roladkę i spinamy wykałaczkami. Posypujemy słodką papryką, solą, pieprzem, czosnkiem i majerankiem. Na patelnię wlewamy odrobinę oleju, rozgrzewamy i podsmażamy roladki tak, by wewnętrzna część mięsa się zamknęła (babcia uczyła, że dzięki temu mięso się potem aż tak nie wysuszy). Przekładamy roladki do naczynia żaroodpornego. Do miski wlewamy pomidory, dodajemy łyżkę koncentratu, bazylię, pieprz, sól i cukier (czubatą łyżeczkę na jedną puszkę, by pomidory nie były kwaśne) i miksujemy na gładka masę przy pomocy blendera. Tak zrobionym sosem zalewamy roladki. Otwarte naczynie wstawiamy do piekarnika (u mnie z termoobiegiem) ustawionego na 180* na około 30-40 min. Roladki są przepyszne zarówno z frytkami, ziemniakami, kaszą jak i z chlebem.


Proste i szybkie, a w dodatku nie potrzeba miliarda garnków! W dodatku można je dowolnie modyfikować - zastąpić szynkę boczkiem, sos pomidorowy sosem serowym, zamiast kurczaka użyć indyka lub schabu. Dzięki zapiekaniu w sosie kurczak nie wysycha, w dodatku szynka sprawia, że kurczak zaczyna smakować inaczej.

Przygotowanie sosu do roladek zamuje dokładnie tyle samo, ile zrobienie tego z torebki. Po co więc przepłacać :)

#1

to be able to outrun people

Dzień pierwszy zaliczam do udanych. Wypełniłam wszystkie 6 zamierzonych celów, wow! Jak założyłam zrobiłam domowe mydło, choć nie ubyło się bez problemów. W każdym razie przygotowałam 2 wersje - oliwkową i oliwkowo-kawową. Mydła już zdążyły zrobić się w miarę twarde, czeka je leżakowanie do wieczora, potem cięcie na kostki - każda porcję na 4 i dojrzewanie prze jakieś 6 tygodni :) Poniżej zdjęcia :)

domowe mydełka - oliwkowe i oliwkowo-kawowe
Pobiegałam sobie wieczorem, jestem niesamowicie dumna z tego, że udało mi się wreszcie pokonać jakieś swoje bariery. Zazwyczaj przy pierwszym bólu, suchości w gardle czy paleniu w płucach mówiłam dość i przechodziłam do spaceru. Tymczasem dziś przy buncie organizmu udawało mi się przekonać siebie, że dobiegnę jeszcze do pachołka, a potem jeszcze do drzewa, jeszcze do przystanku, do skrzyżowania. Tym samym odcinki biegowe były 2 razy dłuższe niż zazwyczaj! Godzina minęła jak z bicza strzelił.

MiniCele na jutro:
1. zjem śniadanie
2. zjem tylko jedną kolację
3. pójdę na zakupy i zrobię sałatkę ryżową z tuńczyka i roladki z kurczaka w sosie pomidorowym
4. uporządkuję i skompletuję notatki z wykładów
5. przejrzę zadania na kolokwium z mechaniki
6. poćwiczę lub pobiegam.

Znowu mało, ale chyba muszę działać z dnia na dzień.

Po dzisiejszych zmaganiach przebiegnięcie 5km stało się na prawdę realne!

piątek, 2 maja 2014

#0 (?)

Czytam Wasze podsumowania kwietnia, zdjęcia, oglądam zdjęcia,  na których widać zmiany, jakie w Was zaszły. Za miesiąc chcę podsumować maj. Napisać, że schudłam, że spadł mi brzuch, że śpię lepiej, lepiej się czuję. Chcę. Nie chciałabym tylko CHCĘ!

Zjadłam ostatniego hamburgera z lodówki (paczka 14 przetworzonych kotletów hamburgerowych, serio, chyba pragnę zawału...), dopiłam resztkę coli (cukrzycy chyba też skrycie pragnę). Nie mam zbyt wiele rzeczy wokół siebie, które mogłyby mnie skusić i bardzo dobrze.

MiniCele na jutro:
1. zjem śniadanie.
2. pobiegam*
3. zrobię mydło.
4. zjem tylko jedną kolację.
5. wypiję chociaż 3 szklanki wody (potrafię żyć na jednej szklance herbaty cały dzień...)
6. nie zjem nic powszechnie uważanego za niezdrowe.

Tyle by tego było. Tak, wiem, że przy waszych maratonach i półmaratonach przebiegniętych w tym miesiącu te malutkie rzeczy są absurdalne i śmieszne. Ale wypełnienie tych 6 punktów to dla mnie na prawdę ogrom.

*dowiedziałam się jak nazywają się moje buty do biegania - Nike Air Skyraider 2!