poniedziałek, 6 kwietnia 2015

I jeszcze jeden, i jeszcze raz...

Zacznę od tego, że się przedstawię…

Cześć, jestem Ola i znowu się odchudzam. Nigdy nie zależałam do tych dziewczyn, które non stop są na diecie, aż do chwili, gdy poszłam na studia. Tak też rozpoczął się trwający już 3 lata okres bycia na diecie, łamania diety, biegania przez tydzień, porzucania biegania. Te trzy lata to nieustanne mówienie sobie, że tym razem się uda, tym razem będzie inaczej, by później przekonywać samą siebie, że jest mi to niepotrzebne, bo przecież jestem piękna jaka jestem, nie tylko chude dziewczyny mogą się podobać.

I tak po różnych perypetiach, zmianie mieszkania i chłopaka, wzięciu na siebie miliona projektów  utyłam. Bo przecież moje współlokatorki mają nadwagę i otyłość, nic mi nie grozi. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, czyli fast-foodów i nieregularnego trybu życia bum! 72kg przy wzroście 166cm. Nadwaga. 

Toteż wracam do Was pokornie i znowu wyznaczam sobie cele, bo tak być nie może, żeby tyłek miał własną grawitację.

MAŁE CELE:


  • Osiągnę pierwszy wagowy cel, czyli powrót do wagi w normie wg BMI – 68kg. 
  • Wrócę do biegania – będę biegać przynajmniej 3 razy w tygodniu, wieczorami bo tak lubię najbardziej, ale!  Spróbuję choć raz wyjść i pobiegać rano – może jednak uda mi się przekonać mój organizm, że to nie jest wyrok śmierci. 
  • Będę się rozciągać po każdym bieganiu czy ćwiczeniach – dotknę czołem kolana w siadzie płotkarskim a także w siadzie prostym chwycę się całymi dłońmi za obie stopy.
  • Przez 3 tygodnie będę jadła tylko to, co sama przygotuję – nie tknę żadnych kupnych pierogów, pizzy, fast-foodów czy frytek. Jeśli będę głodna na uczelni to trudno – nauczę się w końcu planować posiłki i zabierać jedzenie ze sobą. Moim problemem nie jest obżarstwo, a nie zdrowe jedzenie, które wchłaniam tonami, do tego brak warzyw. 
  • Zmniejszę obwód swojej pupy do 99cm – teraz wynosi on koło 104cm i jestem przekonana, że gdyby ktoś czymś we mnie rzucił, to zaczęłoby krążyć po orbicie wokół moich bioder.
  • Zmniejszę obwód swojej talii  do 74cm – teraz ma około 78-79cm i nie posiadam przez to obecnie żadnego wcięcia w talii
  • Wzmocnię mięśnie brzucha i pleców – ćwiczenia są zaleceniem od lekarza, mam robić latarnika, brzuszki, skłony, kocie grzbiety i inne podobne. Dlaczego? Bo plecy bolą mnie już w momencie gdy się budzę, a stanie po 3 godziny w laboratorium absolutnie nie poprawia tego stanu. 


Pewnie zapytacie – czemu tylko takie cele? Gdzie ćwiczenia siłowe, regulacja snu, 68kg to przecież nadal dużo. Już tłumaczę – po pierwsze podzieliłam sobie proces odchudzania na fazy.

Przeanalizowałam ile czasu powinna mi zająć każda z nich, porównałam to z moim planem zajęć na uczelni, porą roku oraz tym, co ustaliłam z lekarzem*. W pierwszym etapie staram się wrócić do „wagi w normie” i poprawić mój ogólny stan – wzmocnić plecy, wyleczyć anemię. Zajmie mi to przynajmniej miesiąc, a teraz prze mną wiele zaliczeń, przez co nie mam tyle energii (tu również przyczynia się anemia) i czasu by odpalać na godzinę dziennie Chodakowską, Jillian czy inne trenerki. Najpierw poprawię swoje zdrowie.

Poza tym łatwiej jest mówić sobie „Ważę 72kg, więc do 68kg zostały mi tylko 4” niż „Teraz mam 72, chcę ważyć 57. Matko, jeszcze całe 15…”. Osiągnę jedno, postanowię drugie.

Toteż biorę się do roboty!

*ustaliłam, że w związku z anemią spowodowaną obniżoną przyswajalnością żelaza mam brać tabletki bo cytuję „jedzenie brokułów i wątróbki już tu nie pomoże”; dodatkowo w związku z bólami pleców mam wzmocnić mięśnie brzucha i pleców, szczególnie odcinka lędźwiowego; w związku z usztywnionym odcinkiem lędźwiowym mam się rozciągać; powinnam zrzucić minimum 5 kilo dla zdrowia; dostałam jakiegoś uczulenia, więc w pierwszej kolejności mam odstawić fast-food, napoje gazowane i czekoladę, bo to najgorsze alergeny i zazwyczaj po ich wyeliminowaniu wszystko mija i nie trzeba jeździć na testy alergiczne. Kompleksowa wizyta, nazbierało się to poszłam :)

7 komentarzy:

  1. powodzenia:) a bieganie jest cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo bardzo! Uwielbiam biegać, choć podczas biegania tego nienawidzę :P

      Usuń
  2. I bardzo dobrze, że wracasz do diety i chcesz zmienić tryb życia. Z całego serca życzę Ci powodzenia ;) Sama też sobie powodzenia życzę, a co ;d nie zaszkodzi ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że poszłaś do lekarza i jak witać trafiłaś na takiego z powołania. Oby więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zyczę silnej woli i motywacji w dążeniu do celu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że to jest trochę tak: 50% sukcesu to zakupy a 50% to zaopatrzenie naszej kuchni. Od dłuższego czasu walczę z nadwagą, która jest bardzo dokuczliwa i korzystam z różnych przepisów, które znajduję w necie np. ostatnio gotuję z kcalmar.com/blog i jestem zadowolona do tego ćwiczenia, mam nadzieję, że będzie sukces :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poowdzenia! Dużo wytrwałości życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie każdy komentarz, który tu zostawisz. Możliwe, że wniesie on wiele do procesu mojej przemiany. Postaraj się jednak nie poniżać ani nie obrażać tutaj nikogo.
Aleksandra Chudnie